menu

Miejski konkurs literacki „Młody literat”

2018-06-20 10:21:22 (ost. akt: 2018-06-20 10:25:23)

14 czerwca 2018 r. odbyła się w naszej szkole kolejna edycja konkursu literackiego „Młody literat”. Konkurs przeznaczony był dla uczniów klas trzecich z miejscowych szkół podstawowych.

Celem konkursu jest inspirowanie uczniów do uprawiania twórczości literackiej, zachęcanie do szukania własnego wyrazu oddającego przeżycia i emocje oraz motywowanie do rozwijania talentów twórczych.
W tym roku przystąpiło do niego 12 uczniów:
SP3:
Maja Milewska
Lena Sierak
Jakub Rozbicki
Amelia Grabowska

SP6:
Małgorzata Kicka
Martyna Grzeszczyk
Maja Ciborowska
Natalia Słowińska

SP2:
Oliwia Adamus
Lena Więcek
Amelia Siedlecka

Zadaniem uczniów było napisanie opowiadania zgodnie z podaną konwencją. W tym roku konkurs przebiegał pod hasłem „Lubię z książką iść przez świat”, a każda opowieść zaczynała się od słów:
„Pewnego razu, będąc w bibliotece zwróciłam uwagę na starą, zakurzoną księgę. Gdy ją otworzyłam znalazłam się…”
Komisja konkursowa oceniając prace brała pod uwagę zgodność z tematem i formą wypowiedzi, oryginalność, bogactwo językowe oraz poprawność stylistyczną i językową.
A oto nagrodzone prace:
I miejsce - Małgorzata Kicka SP 6
Pewnego razu, będąc w bibliotece zwróciłam uwagę na starą, zakurzoną księgę. Gdy ja otworzyłam znalazłam się w…
- Pięć, cztery, trzy, dwa, jeden… Startujemy! – wykrzyknęła Małgosia jako kapitan rakiety kosmicznej.
Po dwóch godzinach lotu w kosmos zaczęło się lądowanie na Księżycu.
- Uwaga! Rozpoczynamy lądowanie! Proszę zapiąć pasy – nakazała załodze drugi kapitan Marysia.
Kiedy lądowanie się już zakończyło, Mateusz, członek załogi, zawołał donośnym głosem:
- Proszę całą załogę o założenie skafandrów. Kto już go na siebie włoży niech kieruje się do wyjścia.
Gdy wszyscy wysiedli, kapitan Małgorzata zawołała:
- Proszę słuchać uważnie! Teraz rozdzielę was na grupy. Karolina pójdzie z Mateuszem, Iga z Antkiem, a ja z Marysią będziemy prowadzić grupę naukowców.
W takich oto grupach wszyscy wyruszyli na spacer po Księżycu.
- Czy cala grupa naukowców jest odpowiednio przygotowana? – zapytała kapitan Marysia, a kiedy wszyscy zgodnie odpowiedzieli „tak” – wyruszyli.
- Ale dziwnie się tu chodzi! – wykrzyknął ze śmiechem pan Jarosław Adamski.
- Dlatego, że w kosmosie nie ma grawitacji. – dodał ktoś inny.
I w tym momencie ziemia zaczęła się zapadać. Cała grupa podróżników zniknęła w przepaści.
- czy nikomu nic się nie stało? – zapytała kapitan Gosia.
- Na szczęście nie… - odpowiedzieli wszyscy naukowcy i odwrócili się. Dostrzegli prawdziwe piękno przyrody. Zachwycali się roślinami o najrozmaitszych kształtach i kolorach. Nagle w krzakach zaczęło się coś wiercić.
- Niech wszyscy się cofną! – powiedziała szeptem kapitan Maria.
Nagle z krzaków wyszedł piękny kot. Jego futro miało fioletowa barwę, a oczy były duże i zielone.
- Jaki on jest piękny! – powiedziała kapitan Maria i zanim ktoś zdążył coś powiedzieć, wzięła go na ręce. Kot, kiedy stwierdził, że przybyli nie stanowią zagrożenia, miauknął na przywitanie.
- Panie Jarku, proszę mu zrobić zdjęcie – poprosiła kapitan Gosia.
- O, nie! Aparat wypadł mi podczas upadku – zmartwił się.
- Dzwonię do Karoliny, żeby po nas przylecieli.
- Cześć! Możecie po nas przylecieć? Ziemia się zapadła.
- Dobrze! Dzwonię po resztę.
Kiedy przylecieli – zaniemówili z zachwytu i zaczęli robić zdjęcia.
- Dobrze! Wracamy na Ziemię! – zarządziła kapitan Małgosia.
W tym czasie zaciekawiona maszyną kotka, wskoczyła do rakiety.
- Szkoda, że nie mieliśmy więcej czasu na zabawę z tym uroczym kotkiem – mówiła ze smutkiem kapitan Marysia.
- Wiem, że ci przykro, ale musieliśmy już wracać – pocieszała przyjaciółkę kapitan Gosia.
Po dwóch godzinach lotu wylądowali na Ziemi i wysiedli z rakiety. A ostatnia wyskoczyła … fioletowa kotka. Podeszła do Marysi i zaczęła miauczeć.
- Ojej! Skąd się tu wzięłaś? – powiedziała zdziwiona. Wezmę cię do domu i nazwę rakieta na pamiątkę tego zdarzenia – postanowiła.
I wszystko skończyło się szczęśliwie.

II miejsce – Maja Ciborowska SP6
Pewnego razu, będąc w bibliotece zwróciłam uwagę na starą, zakurzoną księgę. Gdy ja otworzyłam znalazłam się w pięknej krainie koziołków. Rozejrzałam się i usłyszałam jakieś chichoty. Były to cztery koziołki bawiące się razem. Zapytałam:
- Czy mogę się z wami pobawić?
Zgodzili się, więc bawiliśmy się w berka, w chowanego. Nagle wszyscy usłyszeli:
- Uwaga, uwaga! Gwiazda jedzie
Wszyscy poszli za tym głosem. Gdy dotarliśmy na miejsce z wielkiego autokaru wysiadł baran i powiedział:
- Moi drodzy! Nazywam się baran Lubiański i pochodzę z Baraniolandii!
Zebrani podeszli do niego i zapytali: „Co robisz w krainie koziołków?”, a on odpowiedział:
- Baraniolandii jestem najbardziej znanym baranem ze wszystkich!
Wtedy ktoś z publiczności powiedział:
- A, to ten najsłynniejszy wokalista!
Grupka koziołków wiedziała, że nigdy się nie rozdzielą, ale jeden z koziołków, Boleś, odszedł od nich i od razu pobiegł do słynnego wokalisty. Pozostałe koziołki bardzo się na nim zawiodły.
Następnego dnia Baran Lubiański wyjechał, a Boleś został sam. Podszedł do swoich kolegów, ale oni nie zwracając na niego uwagi świetnie się razem bawili. Boleś zapytał:
- Mogę się z wami bawić?
A koziołki na to:
- Zostawiłeś nas samych, więc teraz radź sobie sam!
- Wiem, zostawiłem was samych, byłem niemądry. Bardzo przepraszam!
Wtedy koziołki przyjęły Bolesia do siebie, a on im obiecał, że nigdy ich już nie zostawi.
Ta historia ostatecznie dobrze się skończyła dla Bolesia, lecz pamiętajcie:
- Dobrze jest mieć nowego przyjaciela, ale nie można opuszczać tych starych. Boleś to zrozumiał i nigdy już nie opuści swoich najlepszych przyjaciół.

III miejsce – Amelia Siedlecka SP2:
Pewnego razu, będąc w bibliotece zwróciłam uwagę na starą, zakurzoną księgę. Gdy ja otworzyłam znalazłam się w magicznej krainie. Gdy się rozejrzałam, zobaczyłam wielkie miasto, takie, jakie dotychczas widywałam w książkach. Wszystko było tam kolorowe i piękne. Przechadzałam się i przechadzałam i ciągle widziałam różne bajeczne stworki. Zatrzymałam się na chwilkę i weszłam do sklepu.
- Dzień dobry! – powiedziałam.
- Dzień dobry! – odpowiedział sklepikarz.
- Wie pan coś na temat tej książki?
Niestety, nie. Bibliotekarz Barry będzie coś o niej wiedział.
- Dziękuję za podpowiedź. I poproszę butelkę wody.
– Bardzo proszę, dwa złote się należy.
Podałam pieniążki.
- Do widzenia!
- Do widzenia!
Gdy byłam u Barrego:
- Dzień dobry!
- Dzień dobry! – mówi starym, zachrypniętym głosem.
- Ale tu zimno. No i trochę zapyziało. Ale przejdźmy do rzeczy. Czy wie pan może coś o tej książce?
- Powiem ci dużo rzeczy o niej, jeśli mi pomożesz.
- A w czym panu pomóc?
- Pozamiatać podłogi i zniszczyć te pajęczyny, a wtedy ja będę mógł pójść do sklepu.
- No dobrze, zrobię to!
Gdy biblioteka była już posprzątana Barry powiedział:
- jak tu pięknie! Bardzo ci dziękuję!
- Proszę, nie ma za co.
- Proszę mi opowiedzieć o tej książce.
- Ta książka jest magiczna. I kryje w sobie niesamowite moce. Jest jak portal do krain, jakie sobie wymyślisz. Ma jedna zaletę: jeżeli zbyt długo będziesz w innym świecie wtedy zniknie i nigdy nie wrócisz do normalnego świata.
- To ja już chyba wolę wrócić.
- Hmm, czemu?
Bo jeżeli ona zniknie, to będę tęsknić za rodziną, przyjaciółmi, pluszakami, zabawkami i mamy kanapkami z wędlinką.
- Pa! – zawołałam.
- Nareszcie, w normalnym świecie! A tę książkę oddam na wszelki wypadek do muzeum.
- Ale to była niesamowita przygoda!